sterczący ponad przepaścią młodzieniec
w myślach chwieje się
czując strach przed tym co nadchodzi płacze
błądząc tam skąd przybył
odkrywa ciemne strony duszy
łka nie mogąc wydusić łez
obrane z kory drzewo stojące samotnie
jest dlań miejscem odpoczynku psychicznego
wahanie między skrzydłami jaźni
czerwona poswiata rozpościera się ponad nieboskłonem
rzucając podłużne szare niewyraźne cienie
w obcej krainie dostrzegał wolność
robale wypełzające spod butów śmieją się szyderczo
czuje się jak potwór w krainie spokoju
która jakby się lekała jego duszy
chcąc się rzucić w bezdenne głębiny
usiłował złapać haust czystego powietrza
lecz wchłonął syf wyimaginowanego świata
krztusząc się oparami własnych bredni
wędruje pomiędzy zakłamanymi cywilizacjamy
ginąc w tłumie szarości i błędów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz