Polana
na zielonym dywanie
cieniutkie źdźbła oglądam z dołu
białe owce o przeróżnych kształtach
skaczą po niebieskiej tafli nieba
ciche szepty wiatru
rozczochrały moje włosy
na lini której widać samotne drzewa
ognista kula chowa się za ziemią
w oddali dzwięk jakby skrobanie
niczym gryzoń skrobiący korę
długie szare plamy łąskoczą w stopy
zamykając powieki widzę krainę wyobraźni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz